poniedziałek, 4 października 2010

[włodawa] Trzy Kultury

We wrześniu, jak co roku zazwyczaj, na jeden weekend Włodawa oddycha jakby nieco głębiej. Festiwal Trzech Kultur przyciąga cała masę atrakcji, koncertów, straganów, warsztatów teatralnych, tanecznych etc. Ale chyba najfajniejszą rzeczą jest wyjście z festiwalem na ulice, które zaczynają ożywać. Stragany, kuglarze, duże fotosy, dekoracje, stylizacje, ekspozycje, kolorowy tłum zwiedzających. A ew tym roku dodatkowo pogoda postara się by jeszcze uprzyjemnią całą zabawę. Poniżej kilka zdjęć.




niedziela, 3 października 2010

[dołhobrody] Światło w fotografii.

W fotografii oczywiście najważniejsze jest światło. Szkoda tylko, że najczęściej to najlepsze dopada nas w sytuacji gdy nie jesteśmy na to przygotowani. Wczoraj miałem minutę na te zdjęcia. Na dobiegnięcie do ciekawszych plenerów czasu zabrakło. Ale i tak pięknie było ;-)



[GRUZJA] 11-22.08.2010

Gruzja. Właściwie taki wyjazd na szybko, na chwilę. 10 dni to tyle co nic. Oczywiście, że tak wrócę. Przynajmniej chciałbym. Zostąło przeciez tyle do zobaczenia. No i te chaczapuri... ;-)



[lublin] Kapela Ze Wsi Warszawa - Koncert 10.09.2010

Dobrze czasem w Lublinie posłuchać naprawdę interesującego koncertu. Koncert jednakowoż dla wytrwałych. Dwugodzinne opóźnienie ( ech ta organizacja ) Wpierw mżawka, potem deszcze a na końcu regularna zlewa. Miejsce  - Plac Po Farze.
Całość umilała Perła Chmielowa;-) 


piątek, 1 października 2010

[DOŁHOBRODY] Bociany 08.08.2010

Na wschodzie jak to na wschodzie.... bocianów pod dostatkiem. A ja właśnie wyszedłem  przetestować nowy obiektyw :-)


poniedziałek, 2 sierpnia 2010

[słowacja] 31.07-01.08.2010 - Tatry Słowackie


Niby wakacje, ale czasu jakoś mało. Dobre i te dwa dni. Podjechaliśmy do Jaworzyny Spiskiej mijając po drodze wyścig kolarski ;-). Ruszyliśmy Dolina Jaworową.




Prognozy nie dawały nam jakiś większych szans na widoki, ale dobrze, że meteorologia jest nauką z gruntu nieprzewidywalną ;-). Chmury odstąpiły od szczelnego zalegania i odsłoniły piękne Jaworowe Turnie.




W druga stronę też już coś było widać.




Był środek wakacji, weekend, a my w Tatrach przez cały dzień spotkaliśmy na szlaku więcej kozic ( osiem ) niż ludzi ( czworo ). Niebywałe


Przy podejściu na Lodowa Przełęcz (2372m) atrakcje nie zawiodły, czekały na nas w postaci burzy z całkiem niezłymi błyskawicami.


I jak tak biegiem uciekaliśmy w burzy z przełęczy, jak na złość pojawiła się ONA ;-)


Stanęła sobie osiem metrów od nas w idealnym miejscu do robienia zdjęć. Cóż, przez chwilę można było się poczuć jak fotoreporter wojenny. Trzy sekundy, cyk, zdjęcie i uciekamy dalej bo burza za gardło trzyma. Ech...


Szczęśliwie dotarliśmy do Schroniska Teryego, gdzie spotkaliśmy 9 i 10 kamzika ;-)



Obsługa bardzo miła, organizacja noclegu na podłodze w jadalni bardzo sprawna. Zaś rano... pogoda prześliczna...


Plany były dość ambitne. Czerwona Ławka, Rohatka i Dolina Białej Wody.


Toteż ruszyliśmy z zapałem. Po drodze w przełęczach można było przebierać ;-) - Czerwona Ławka i Lodowa Przełęcz.


Wybraliśmy Czerwoną Ławkę. Może przez ten księżyc?


Pogoda zdawała się trwać i trwać...


Ale jak to bywa, szczęście nie trwało długo...


Już prawie przełęcz.


A na przełęczy - pełen zestaw chmur, których nikt nie zamawiał.


W Zbójnickiej Chacie wśród lekkiego deszczyku nasze ambitne plany poczyniły odwrót i zaczęliśmy zejście do Smokowca.


Co jak się okazało, było dobrym pomysłem, gdyż do samego Smokowca lało dość monotonnie i bezlitośnie. 




W Smokowcu nie pozostało nam nic innego jak złapać autobus do Łysej Polany i tak oto ten (za)krótki weekend dobiegł końca.