Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uzbekistan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uzbekistan. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 października 2013

[azja środkowa] Dzień 15. Uzbekistan

23 sierpnia 2012
Dzień 15. Uzbekistan

Rano wpierw śniadanie. Chleb, masło, dżem malinowy i gęsta, tłusta i kwaśna śmietana. Do chleba idealna. Już widzimy przygotowanie do uroczystego posiłku. Obok, w wydzielonym miejscu,  dwaj kucharze przygotowują dwa dania. 



[azja środkowa] Dzień 14. Uzbekistan. Taszkient

22 sierpnia 2012.
Dzień 14. Uzbekistan. Taszkient.

Rano dojeżdżamy do Taszkientu. Wpierw chcemy załatwić w OVIR zmianę miejsca przekraczania granicy. Odwiedzamy kilku Bardzo Ważnych Urzędów. I nic się nie da załatwić. NA ulicy zaczepia nas młody Uzbek. Widząc nasze zafrasowane miny, zapytał o co chodzi. Wysłuchał, pomyślał. Zaprowadził nas do pobliskiej restauracji z dobrym i niedrogim jedzeniem. Wspomniał, że ma jakieś znajomości w urzędach. Dzwoni. Rozmawia. Kombinuje. W miedzyczasie wymienia nam pieniądze, użycza ipoda byśmy mogli sobie sprawdzili pocztę. Pracuje w tutejszym PZPNie, szefuje oficjalnemu klubowi kibica reprezentacji. Pokazuje nam swoje zdjęcia z Christiano Ronaldo, z szefem UEFA i jakimiś innymi znanymi piłkarzami. Szczęsliwie pomijamy temat poziomu polskiej reprezentacji. Dziś wieczorem jest gorący mecz w lidze. Derby Taszkientu. Może mamy ochotę obejrzeć? No pewnie, że mamy. Umawiamy się na wieczór. Aczkolwiek wszystko zależy jak nam pójdzie z naprawą auta. Znajdujemy serwis. Auto w naprawie, można wyskoczyć do centrum. Jedziemy metrem, wysiadamy przy pomniku Matki Płaczącej. Samo centrum. Budynki rządowe, szkło, aluminium. Dużo zieleni, alejki fontanny


[azja środkowa] Dzień 13. Uzbekistan. Samarkanda

21 sierpnia 2012.
Dzień 13. Uzbekistan. Samarkanda

Jesteśmy w Samarkandzie, największej perle Jedwabnego Szlaku w Azji Środkowej. Późny wieczów. Śpimy tam, gdzie byłem rok temu, czyli w hotelu Bahodir. Tanio, bo 7,5$ i dwieście metrów do Registanu. Zamiast spać, idziemy na nocny spacerek.




wtorek, 17 września 2013

[azja środkowa] Dzień 11. Uzbekistan. Buchara i góry Hissar.

19 sierpnia 2012
Dzień 11. Uzbekistan. Buchara - góry Hissar

Nasz dom w Bucharze prezentował się całkiem stylowo. Zarówno z zewnątrz

poniedziałek, 16 września 2013

[azja środkowa] Dzień 10. Uzbekistan. Buchara.


18 sierpnia 2012
Dzień 10. Uzbekistan. Buchara

Rano jesteśmy w Bucharze. Zaczyna wychodzić z nas zmęczenie ciągłą jazdą. To już 10 dzień i prawie 4500 km za nami. Zostaniemy tu do jutra. Odpuszczamy sobie dziś intensywne zwiedzanie. Będziemy odpoczywać. Z nieba leje się ukrop. Nawet miejscowi mówią, że jest "żarka". Znajdujemy stary, ponad 150 letni dom w centrum, 100 metrów od placu Lyabi Hauz. Za 5 dolarów od osoby. Gospodarz domu jest Rosjaninem. W czasach młodości był lekkoatletą. Specjalność - bieg na 100m, rekord 10,4s. Wspomniał też, że był w Warszawie na zawodach lekkoatletycznych.  Potem został trenerem, a na koniec wyniósł się do Buchary.

Buchara, kolejne miasto z wielką historią, siedziba chana, miejsce znane z największych bazarów w Azji Środkowej. Najważniejszym miejscem dla mieszkańców jest niewątpliwie plac Lyabi-Hauz. Na środku znajduje się basen z wodą, niegdyś jeden z dwustu w mieście, służący do zaopatrywania mieszkańców w wodę. Dziś wokół niego w parku pod drzewami, w kawiarnianych ogródkach gromadzą się wieczorem mieszkańcy Buchary. Siedzą, rozmawiają, piją herbatę, graja w szachy.


[azja środkowa] Dzień 9. Uzbekistan. Chiwa.

17 sierpnia 2012
Dzień 9. Uzbekistan. Chiwa - pustynia

Nocleg na hotelowym dachu ma jeszcze jedną zaletę. Zapewnia fantastyczne widoki o poranku. Znów wystarczy tylko otworzyć oczy.


[azja środkowa] Dzień 8. Uzbekistan. Mojnak i Chiwa

16 sierpnia 2012
Dzień 8. Uzbekistan. Mojnak - Chiwa

Pobudka o wschodzie słońca.


[azja środkowa] Dzień 7. Uzbekistan. Morze Aralskie

15 sierpnia 2012
Dzień 7. Uzbekistan. Morze Aralskie.

Spanie pod gwiazdami ma jeszcze jedną zaletę. Rankiem wystarczy odwrócić się na jeden bok i można podziwiać.


niedziela, 15 września 2013

[azja środkowa] Dzień 6. W drodze.

14 sierpnia 2012
Dzień 6. Kazachstan/Uzbekistan

Od wczoraj jesteśmy już w Azji, ale jakoś niewiele się zmieniło. Chociaż, droga się znacznie poprawiła. Mijając kolejne miasto, łapie nas patrol drogówki. Pierwsi milicjanci w Kazachstanie, których widzimy. Okazuje się, że jechaliśmy 77 zamiast przepisowych 60km. Padarok iz Polszy - składany scyzoryk za 2zl kupiony na takie okazje na allegro, sprawia, że rozstajemy się dość przyjacielskiej atmosferze. W Beynew, ostatnim miastem przed Uzbekistanem tankujemy w co się da. Zbiornik, beczka, kanistry. Zapełniamy nawet wszystkie butelki po napojach. Do granic już 85km, ale droga jakby się skończyła. Ot zwykła szeroka szutrówka, wspominająca asfalt, który kiedyś tu pewnie był. Tumany kurzu przy każdym mijaniu, czasem lepiej jechać stepem.



środa, 1 czerwca 2011

[uzbekistan] Jedwabnym Szlakiem cz. III - Samarkanda

Nasza opowieść może nie po kolei idzie sobie, ale trzeba było odpocząć przed kolejnym odcinkiem z cyklu miejsko-zabytkowego. My na miejscu nie mieliśmy takiej przerwy, zaliczaliśmy dzień po dniu Chiwę, Bucharę i na koniec Samarkandę. W sumie obawialiśmy się przesytu i takiż zresztą nastąpił. Bo znów trafiliśmy do miasta z obłędnymi budowlami o niespotykanej skali i nagromadzeniu detali architektonicznych. Byliśmy w Samarkandzie, największej perle Jedwabnego Szlaku w Azji Środkowej. Doczytaliśmy w przewodniku, ale dało się to bez trudu zauważyć, że troszkę za bardzo posunięto się w restauracji zabytków ( czasem bardziej wręcz ich budowie ). Najbardziej przeszkadzało chyba całe otoczenie głównej atrakcji, Registanu. Szerokie alejki, z kolorową kostka betonową, jakoś lekkim kiczem i nieprawdziwością zalatywały. I jak się miało świadomość, by wybudować te szerokie aleje zburzono kawałek starego miasta, ech... Ale żeby nie było. Wrażenie miasto zrobi chyba na każdym. Wielkie medresy, ogromne meczety, olśniewające mauzolea. A wszystko wylewające się od zdobień, błękitu, złota.
Zaczęliśmy, jak zawsze, od hotelu. Trafiliśmy do Bahodir B&B. Ponoć kontrowersyjny. Na pewno najtańszy - całe 7 dolarów ze śniadaniem! Powiem tak. Stosunek ceny do jakości rewelacyjny.
Pierwsze kroki oczywiście za głosem żołądka - na bazar, znaleźć coś do jedzenia ;-)


wtorek, 17 maja 2011

[uzbekistan] Dolina Fergańska

Kotlina Fergańska  znajduje się na wschodnim krańcu Uzbekistanu, pomiędzy górami Pamir i Alaj.  To jeden z najbardziej zaludnionych obszarów Azji Środkowej z racji żyznej ziemi zasilanej przez Syr-Darię. Z Taszkientu do Fergany jest ok 350km, czyli ok. 4,5h jazdy samochodem. Ciekawostką jest fakt, iż ze stolicy nie jeżdżą tu autobusy z racji... zbyt trudnej trasy. Fakt, jedzie się przez góry, przełęcz ok 2500m, ale droga szeroka i łagodnie się wznosząca. Czyli zostają taksówki i Damasy. Zapłaciliśmy za przejazd po ok 32 zł.
Widać góry, co prawda z dość kiepskim pierwszym planem ;-)


piątek, 13 maja 2011

[uzbekistan] Nocnym pociągiem az do końca świata

Nasza podróż pociągiem wyszła przypadkowo. Raz, że nie było planów na Termez  ( a  było kapitalnie! ), dwa, że mieliśmy wrócić do Taszkientu samolotem. Ale nie było biletów, a za to rok temu oddali linię kolejową z Termezu. Pociąg w 14 godzin dojeżdża do stolicy i to na wczesny poranek co nas oczywiście urządzało. Zdjęć dworca nie ma, Uzbecy traktują koleje bardzo poważnie,  strach wyciągać aparat ;-) Na wejściu do dworca czeka bramka, która oczywiście piszczy cały czas, ale nikt się tym nie przejmuje. Do tego wyrywkowa kontrola dokumentów. I pociąg. Jak z kolei transsyberyjskiej. Coś koło 25 wagonów.


wtorek, 10 maja 2011

[uzbekistan] Termez - witamy w Azji!

Dojechaliśmy. Tradycyjnie zmęczeni, pierwsze kroki do hotelu. Według przewodnika na ten hotel było nas stać ;-) Spojrzeliśmy i zaczęliśmy wątpić.


niedziela, 8 maja 2011

[uzbekistan] Na południe

Kierowaliśmy się na Termez, najdalej wysunięte miasto na południe w dawnym Związku Radzieckim. Miejscowość lezącą na granicy z Afganistanem. Jadąc tam, przez pół dnia kilkoma taksówkami, mogliśmy się przekonać, że bycie w drodze, w podróży  dostarcza najwięcej wrażeń. Ciekawe, że od tego dnia, przez kilka kolejnych nie spotkaliśy żadnych turystów z grup zorganizowanych, żadnych podróżników.
Taksówka dowiozła nas do Ghuzar, gdzie mieliśmy szukać autobusu do Termezu. Ledwo wysiedliśmy od razu przy nas stanęło kilkanaście osób i każda pytała się gdzie chcemy jechać i co chcemy robić. Zrobiło się w końcu tak zwyczajnie azjatycko. Lekki chaos, opalone, śniade twarze, wszyscy w tradycyjnych strojach, głośno się przekrzykujący i machający rękami. W końcu Azja! ;-)
Ceny taksówki do Termezu były w granicach 100$, co było przynajmniej kilka razy za dużo, oczywiście żaden autobus już miał nie jechać. Nasz gospodarz, Tura, uprzedzał nas, że autobusów może być mało i poradził byśmy w razie czego podjechali do kolejnej miejscowości, gdyż tam znacząco miało być łatwiej o autobus.
I znaleźliśmy auto, którym tam pojechaliśmy. A za oknem widoki! Zupełnie odmienne, pełne egzotyki, no i góry! Zdjęcia oczywiście robione przez brudną szybę.


czwartek, 5 maja 2011

[uzbekistan] Wizyta w Langar

Opuszczamy Samarkandę. Trzy miasta, piękne niewątpliwie, przesyciły nas ilością medres, kopuł, meczetów, zabytków, minaretów. Ruszamy na południe, w góry Hissar. Plan był taki by odpuścić zabytki i skupić się na widokach, ludziach i szaszłykach ;-) Taksówką jedziemy do Shakhrisabz. Widać pierwsze większe góry na tym wyjeździe.

  

wtorek, 26 kwietnia 2011

[uzbekistan] Buchara - Jedwabnym szlakiem cz. II

Buchara - to było kolejne miasto na naszej drodze.Jedno z najbardziej znanych na Jedwabnym Szlaku, od zawsze o prymat walczyło z Samarkandą.
Jesteśmy tu po 15. Szybko znaleziony hotel i znów w miasto.... nie ma lekko ;-)
Pierwsze wrażenia były dość zniechęcające. Opis przeczytany w sieci: "Wyglądało na to, że życie w mieście skupia się wokół placu Lyabi-Hauz; nocą tłumy miejscowych okupują stoliki restauracji dookoła ogromnej fontanny, gra muzyka, jest tłoczno i gwarno." a my zastaliśmy jedne wielki plac budowy. Układano dopiero nową kostkę, remontowano elewacje większości przyległych budynków, coś dobudowywano. Basen pusty. Hałas, kurz i ruch setek robotników. Choć wyglądało na to, że za dwa tygodnie będzie tu już wszystko gotowe - rozmach robót doprawdy imponujący. Co ciekawe w nocy tempo się nie zmniejszało znacząco.


czwartek, 21 kwietnia 2011

[uzbekistan] Chiwa - Jedwabnym Szlakiem cz. I

Chiwa była pierwszym większym miastem na trasie naszej podróży po Uzbekistanie. Większym, choć najmniejszym z trzech  ( Chiwa, Buchara i Samarkanda). Wyróżnia się na plus zdecydowanie zwartą zabudową starego miasta zwanego Ichon Qala otoczonego wysokimi murami ulepionymi z gliny. Samo miasto, wedle legendy, zalożone przez Chama, syna Noego, pochodzi najprawdopodobniej z 8 wieku i przez setki lat najbardziej było znane z największego w Azji Środkowej targu niewolników.
 Tyle historii. dojechaliśmy tam koło południa, słońce świeciło dość mocno, powoli już zaczynało się robić ciepło.Względnie szybko znaleźliśmy hotel, z radością zrzuciliśmy plecaki i udaliśmy się na spacer po mieście.
 na początku wszystko urzekało, olśniewało. To było nasze pierwsze zetknięcie z tutejszą, jakże oryginalną, architekturą. Weszliśmy do pierwszej medresy ( teologiczna szkoła muzułmańska ) i już było fajnie ;-)
 

niedziela, 17 kwietnia 2011

[uzbekistan] Na pustyni...

Z Mojnaka  (ok 450km ) dojechaliśmy tu dwoma autobusami i dwoma taksówkami. Po drodze zaliczyliśmy kilka szaszłyków ( wołowe lub baranie ), somsy (przypominały paszteciki, nadziewane  kapustą i symboliczną ilością mięsa ), przyzwoity płow ( miejscowa specjalność - smażony z dużą ilością tłuszczu ryż z warzywami i kawałkami baraniny ), popijając to wszystko piwem i zieloną herbatą.
Była dla nas to spora niewiadoma, bo na przyjazd tu zdecydowaliśmy się w autobusie jadącym do Chiwy. We wcześniejszym, tym z Mojnaka do Nukus, ciężko było myśleć o czymkolwiek z racji mało komfortowych warunków podróży ( miejsca na dwie nogi nieco brakowało ). Szybka decyzja, zmiana planów ( fajnie jest tak zmieniać) i jesteśmy w Ayaz Qala.
Ależ tu pięknie! Wokół pustynia, na największej wyniosłości terenu ruiny starego fortu, trochę poniżej niego obozowisko jurt, niedaleko nasycone błękitem jezioro z białymi brzegami i do tego znudzone wielbłądy. Tyle tego w jednym miejscu.
Wspomniane obozowisko jurt było oczywiście nastawione na turystów. Na szczęście trafiliśmy tylko na małą grupkę Francuzów. Szybko dogadaliśmy się z gospodynią i dostaliśmy całą jurtę do naszego użytku.


sobota, 16 kwietnia 2011

[uzbekistan] Mojnak - czyli Centrum Niczego

Galeria na picasie jest owszem kolorowa, interesująca i takie tam.... ale ciężko dowiedzieć sie czegoś więcej o samym Uzbekistanie, o ludziach, o tym co spotykaliśmy, co widzieliśmy. Postaram się tutaj bardziej przybliżyć to wszystko...
Na początek Mojnak, wpisany (przez przekorę zapewne) na listę 80 miejsc na świecie, których nie chciałbyś zobaczyć. To już wystarczająca rekomendacja by tu przyjechać

Na wschodzie Uzbekistanu, blisko granicy z Kazachstanem i Turkmenistanem leży miasteczko Mojnak. Niegdyś wielki port rybacki, leżący nad Morzem Aralskim, dający zatrudnienie wszystkim mieszkającym tu ludziom. Morze widziano tu ostatni raz w 1960 roku, gdyż za czasów ZSRR wymyślono, że Uzbekistan będzie najlepszym miejscem do uprawy bawełny. A że taka uprawa potrzebuje ogromnej ilości wody, pobudowano setki kilometrów kanałów irygacyjnych, które sprawiły, że do Morza Aralskiego dostawało coraz mniej wody z dwóch wielkich rzek Azji Środkowej: Amu-Darii i Syr-Darii. Obecnie nawet nie dochodzą do morza, ginąc gdzieś na pustyni. Kilkanaście lat temu zasolenie akwenu stało się tak duże, że wyginęły wszelkie ryby. Obecnie zniknęło już ok 80% powierzchni morza. A Mojnak znajduje się ok. 210 km od wciąż cofającej się linii brzegowej.
Sama podróż przez Karakalpakstan - czyli przez autonomiczną republikę, zamieszkałą głównie przez grupę etniczną Karalpaków, dawnych nomadów i koczowników, osiadłych obecnie w małych miasteczkach i wioskach. - dostarcza wielu wrażeń. Przeraźliwie płasko, aż po horyzont pustynia i wszędzie widoczna sól.